sobota, 19 czerwca 2010

Ślepa uliczka Madziarów


Serbsko-węgierski antagonizm w regionie Wojwodina/Delvidek skutkuje anty-serbskim stanowiskiem węgierskich nacjonalistów w kwestii Kosowa. 6 czerwca ruch HVIM (madziarscy narodowcy) zorganizował w Londynie protest na rzecz rekonstrukcji Wielkich Węgier. Uczestnicy wyrażali na nim na nim także swoje poparcie dla samozwańczej Republiki Kosowo. Operując argumentami etnicznymi przypominali, że w wyniku rozbioru Węgier dokonanego po I wojnie światowej 3 miliony Madziarów mieszka dziś poza granicami własnej ojczyzny. Nie jest tajemnicą, że secesja Kosowa obudziła w Węgrach nadzieje na secesję regionu Wojwodina/Delvidek. Opłakując rozbiór Węgier sami marzą o rozbiorze Serbii i Albańczyków traktują jako sojusznika w tym procesie. Jeśli HVIM chce nowych, etnicznych granic, to musi jednak pamiętać, że zaledwie skrawek Wojwodiny/Delvidek jest etnicznie madziarski. Oraz, że północne Kosowo jest etnicznie czysto serbskie. Żadne pikiety ani nawet tupanie glanani tego nie zmienią. Na zdjeciu: londynska pikieta HVIM.

czwartek, 17 czerwca 2010

Sport dla wolności



W sobotę 26 czerwca w Kosowskiej Mitrowicy odbędzie się turniej bokserski, zorganizowany przez francuską organizację Solidarite Kosovo. Okazją będzie 621 rocznica kosowskiej bitwy z 1389 r. Solidarite Kosovo to grupa tożsamościowa, jaka już od kilku lat regularnie organizuje pomoc humanitarną dla kosowskich Serbów.

Odbudują domy na ojcowiźnie


Kosowscy Serbowie podnoszą głowy. Po raz pierwszy od 1999 r. w Prisztinie odbyły się w maju prawosławne modlitwy zaduszkowe. Ma miejski cmentarz prawosławny przybyło około 150 kosowskich Serbów, by wspólnie modlić się za dusze swoich przodków. Uroczystości ochraniała policja marionetkowej Republiki Kosowo. Tym razem obyło się bez ataków ze strony Albańczyków. Uczestnicy uroczystości przyznali, że wielu z nich ze względów bezpieczeństwa od 1999 r. nie mogło odwiedzać cmentarza w zalbanizowanej dzisiaj stolicy Kosowa. Z agresją Albańczyków spotkała się natomiast inna grupa kosowskich Serbów, którzy odważyli się powrócić na swoją ziemię. 26 serbskich rodzin z wioski Žač we wschodnim Kosowie tymczasowo osiedliło się w namiotach na skraju rodzinnej wioski. Od maja ich obóz przynajmniej raz został ostrzelana z broni automatycznej przez Albańczyków. Policja złapała dwóch uzbrojonych Albańczyków, odpowiedzialnych za ten napad. Serbowie z Žača są regularnie atakowani kamieniami, okoliczni Arnauci demonstrują też przeciwko powrotowi Słowian. - Zostajemy tu. Powróciliśmy tu i pozostaniemy, mówią wygnańcy. Osada pozostaje pod ochrona KFOR. Przed wojną 1999 r. we wsi mieszkało 50 serbskich rodzin. Wszystkie musiały uciec w obawie przez pogromem.

poniedziałek, 31 maja 2010

Północne Kosowo - serbski bastion



Gazu łzawiącego i pieprzowego użyły w niedzielę siły pokojowe NATO i policja UE, aby rozdzielić Albańczyków i Serbów w podzielonym mieście Kosovska Mitrovica, gdzie około 2 tys. Albańczyków demonstrowało przeciwko lokalnym wyborom w serbskiej części kraju. Wybory w trzech zdominowanych przez Serbów gminach w północnym Kosowie, nad którymi Prisztina nie ma kontroli, odbywają się tam z poparciem serbskiego rządu. Belgrad nie uznaje niepodległości Kosowa. Protestujący Albańczycy pod przywództwem weteranów wojny z Serbami z lat 1998-1999 uważają niedzielne wybory za zdradę suwerenności Kosowa. Setki Serbów odpowiedziały na protest obrzucając Albańczyków kamieniami. Siły bezpieczeństwa usiłowały rozdzielić obie strony. W podzielonej między Albańczyków a Serbów Kosovskiej Mitrovicy granicę stanowi rzeka Ibar. Na moście dzielącym obie społeczności rozmieszczono pokojowe siły NATO i policji UE. Rejon patrolują też śmigłowce NATO i samoloty bezzałogowe. Dwie osoby po serbskiej stronie zostały lekko ranne podczas obrzucania się kamieniami przez protestujących - podały władze służby zdrowia w serbskiej części miasta. W północnym Kosowie od czasu proklamowania niepodległości przez albańską większość w lutym 2008 roku nie ustępuje napięcie. 120 tys. kosowskich Serbów odmawia współpracy z kierowanymi przez Albańczyków instytucjami i Misją Unii Europejskiej w Kosowie EULEX. +++ ONET.PL

niedziela, 30 maja 2010

Razem do serbskiego Kosowa

357 - Na Gazimestan!:


14 czerwca z Belgradu wyrusza kolejny pieszy marsz Serbów do Kosowa. Powstała już polska wersja oficjalnej strony Marszu Widowdańskiego. Znajdziecie ją pod adresem:
http://vidovdanskimars.org/?lang=pl
Polską stronę marszu przygotowali członkowie niezależnej inicjatywy Polacy na rzecz serbskiego Kosowa. Na stronie znajdują się wszelkie informacje potrzebne osobom zainteresowanym udziałem w marszu. Zapraszamy do udziału w tej niezwykłej i wyjątkowej pielgrzymce przez piękną Serbię ku jej duchowemu centrum: Kosowu i Metoxii! Pielgrzymka kończy się 28 czerwca wielkim wiecem Serbów na Gazimnestanie, na polach legendarnej kosowskiej bitwy 1389 r. Możesz zacząć marsz w Belgradzie lub przyłączyć się na trasie Belgrad – Kosowska Mitrowica. Koszty noclegów, wyżywienia i transportu powrotnego z Kosowa do Belgradu pokrywa organizator! Polscy uczestnicy muszą jedynie pokryć koszty swojego dojazdu do Serbii i powrotu do Polski. Marsz Widowdański: tylko dla wytrwałych. Dzieciom, napinaczom i prowokatorom dziękujemy! Polacy na rzecz serbskiego Kosowa +++
„Marsz Widowdański nie jest zwykłym marszem, to droga prowadząca przez ciemność do światła. To droga prowadząca do pierwszego bastionu, który już dawno został naruszony. Jeżeli nie wypełnimy go naszym duchem i naszą wiarą, przez ten naruszony bastion przejdzie wszystko zło tego świata i dotrze do naszych domów, naszych  umysłów i naszego życia. Życie człowieka mierzy się ziarnkami piasku; jeżeli my teraz go nie ożywimy, nie będziemy mogli zatrzymać zła. Ożywimy go żywą wodą płynącą z naszej wiary w Boga i Ojczyznę, ojcowiznę i praojcowiznę. Tysiąc lat będzie niczym w porównaniu z męką, która nas czeka jeśli nie wrócimy do źródeł. Wszyscy na Marsz! Wszyscy do Kosowa! Wszyscy na bastion! (Nikola Hadži-Nikolić, lider zespołu 357).

czwartek, 20 maja 2010

Serbia na żywca

9 maja 2010 r. przedstawiciele inicjatywy Polacy na rzecz serbskiego Kosowa oraz ich towarzysze z Serbskiego Ruchu Narodowego 1389 (SNP 1389) wspólnie udali się na Ravną Gorę, aby uczestniczyć w 20. zjeździe czetników i wspólnie z nimi świętować 65 rocznicę klęski nazistowskich Niemiec. W miejscu, w którym w 1941 r. narodził się czetnicki ruch oporu, zebrało się tego dnia łącznie kilka tysięcy ludzi. Wielu z nich to członkowie lub sympatycy monarchistycznej partii SPO. Na Ravnej Gorze odwiedziliśmy malutką miejscową cerkiewkę oraz muzeum czetników, w którym spotkaliśmy młodego Serba doskonale znającego historię Polaków walczących w czetnickich szeregach. Jednym z tych Polaków był pan Marian Błażejczyk, którego imię znajduje się na muzealnej Ścianie Bohaterów wśród tysięcy imion innych bohaterów tamtych. Odwiedziliśmy również słynną Mokrą Pieczarę, w której znajdował się sztab generała Draży Mihajlovicia. Głównym wydarzeniem politycznym zlotu było przybycie i wystąpienie Vuka Draskovicia, człowieka ogromnie zasłużonego dla rehabilitacji czetników i odkrywania prawny o serbskich Żołnierzach Wyklętych. Jego mowa pełna było polskich akcentów (prawda o Katyniu) ale i goryczy z powodu parady zwycięstwa, jaka tego samego dnia odbywała się w Moskwie. Pomimo ogromnego wkładu Serbów w walkę z  nazistowskimi Niemcami Rosjanie nie tylko nie zaprosili na nią  serbskich żołnierzy, ale - po sygnałach ze strony serbskiej dyplomacji -  jednoznacznie odmówili Serbom prawa do udziału w paradzie, po raz kolejny pokazując, jak bardzo instrumentalnie traktują naiwną rusofilię tego małego narodu:


W czasach rządów komunisty Slobodana Milosevicia na Ravną Gorę przyjeżdzała cała serbska opozycja prawicowa. Impreza gromadziła nawet 100 tysięcy uczestników. - Ludzie otwarcie chodzili tu z kałasznikowami, a policja miała zakaz aby się pokazywać na Ravnej Gorze. Milosević nie chciał po prostu prowokować wojny domowej, mówi Igor z SNP 1389. Ravna Gora poza swoim historycznym i politycznym wymiarem jest także rustykalnym festiwalem serbskości. Zlot czetników i sympatyków tradycji czetnickiej (w teorii) to po prostu Serbia w pigułce (w praktyce): Prawosławne modlitwy i dużo alkoholu, moralistyczne slogany o zgniłym Zachodzie i pornograficzne DVD na licznych stoiskach. Piosenki o Wielkiej Serbii, gdy dookoła bieda, smród i brud. Nacjonalistyczne koszulki obok koszulek lansujących narko-kulturę. Tragiczna nienawiść do Zachodu przepijana coca-colą. Pseudohistoryczne brednie o tym, że wszystko i wszyscy (w tym Polacy)pochodzą od Serbów. Polska flaga przyjmowana z neutralnością lub sympatią, w jednym zaś wypadku z agresją. Warto było tam pojechać, aby zrozumieć moralną i polityczną ruinę, jaką jest dzisiejsza Serbia. Oraz uścisnąć dłoń kilku ludziom, którzy w całym tym syfie reprezentują jednak sobą jakąś wiedzę i samoświadomość.
Poniżej film z tegorocznej Ravnej Gory, który doskonale oddaje klimat tej imprezy: